piątek, 24 maja 2013

Od Perrie

Obudziłam się na tyle wcześnie, aby zobaczyć wschodzące słońce. To do mnie niepodobne, przeważnie wstaję około 10:00. Cóż, może dzisiaj lepiej wstać trochę wcześniej. Jak to mawia Eleanor, dzisiaj jest kolejny "Wielki, wielki, wielki dzień!" Uśmiechnęłam się na myśl o mojej przyjaciółce. To ona namówiła mnie do przyjechania do Stadniny. Jeszcze raz przewertowałam ulotkę. Tak, wszystko się zgadza. W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak się ubrać i zejść na śniadanie. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej dwa jajka. Rozbiłam je na patelni i czekałam, aż się usmażą. Nuciłam jakąś piosenkę, którą wczoraj usłyszałam w radiu. Kiedy w końcu jajecznica była gotowa, przełożyłam potrawę na talerz i wzięłam sztućce. Powoli, bez pośpiechu kroiłam kolejne kawałki żółtej masy i wsadzałam je do do ust. Żułam je dwa razy dłużej niż powinnam. Wszystko robiłam dzisiaj powoli. Może to przez tej wyjazd? Nie wiem, to się okaże. Kiedy w końcu skończyłam posiłek, włożyłam sandałki i pojechałam do Stadniny Złotej Podkowy. Podobno Blue Berry już tam jest. Kiedy tylko wyskoczyłam z auta podbiegła do mnie Eleanor i rzuciła się na szyję.
- Perrie! Myślałam, że już nie przyjedziesz! - krzyknęła na powitanie.
- Mnie też miło cię widzieć. - zaśmiałam się. Z domu wyszły inne osoby. - Może przedstawisz mnie reszcie?
- Pewnie! - podeszła do gromady ludzi i wskazywała każdego po kolei. - To jest Niall, to Aleksja, Emma, Zayn, Zuzanna, Bella, Emily, Louis, Avan i Leon. - powiedziała. - I jeszcze instruktorzy, Liam, Kelsey oraz Harry. 
Uśmiechnęłam się do wszystkich ciepło. Uściskali mnie przyjaźnie i życzyli mi, żebym szybko się przyzwyczaiła. 
- Eleanor, może pokażesz Perrie jej pokój? - zapytał się (chyba) Liam.
- Jasne! - wzięła mnie za rękę i dosłownie wciągnęła do dworku. Pobiegłyśmy na górę, gdzie znajdowały się sypialnie. Otworzyła drzwi do ostatniego pokoju i stanęłam jak wryta. Ja mam tu mieszkać? W takim luksusowym, można by powiedzieć, mieszkaniu? 
- Wow. - wydusiłam z siebie. Uśmiechnęła się szeroko.
- Dam ci chwilę na rozpakowanie, a potem zwiedzimy resztę. - powiedziała i zostawiła mnie samą. Westchnęłam. Miałam cztery torby pełne ubrań i jeszcze jedną, na kosmetyki, szczotki itd. Zaczęłam nucić i otworzyłam pierwszą torbę. Z anielską cierpliwością przekładałam z niej ciuchy do szafy. Kiedy skończyłam, ręce tak mnie bolały, że dałam sobie spokój. Wyszłam z pokoju i postanowiłam odnaleźć El. Nie znalazłam jej w domu, więc wyszłam na dwór. Kiedy tylko wyszłam na świeże powietrze, wpadłam na kogoś. Uderzyłam w jego muskularny tors i prawie bym upadła, gdyby mnie nie przytrzymał.
- Przepraszam, powinnam bardziej uważać. - powiedziałam.
- Nic się nie stało. Perrie, prawda? - zapytał. Dopiero, kiedy wypowiedział moje imię odważyłam się spojrzeć mu w oczy.
- Tak. - odpowiedziałam. Na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Jestem Zayn. - przedstawił się. 
- Szukam Eleanor, widziałeś ją gdzieś? 
- Nie. - odparł. - A do czego ci ona?
- Miała mnie oprowadzić...
- Pozwolisz, że ją zastąpię? - zapytał i szarmancko podał mi ramię.
- Oczywiście. - powiedziałam i ujęłam je.

<<Zayn, opisz, co działo się dalej :3  >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz