niedziela, 31 marca 2013
Od Emmy - CD historii Zayn'a
-Mama dzwoniła..-powiedziałam przez łzy
-Co się stało?- zapytała Kells
-..trafiła do szpitala..-płakałam
-???!!!- Zayn wyglądał na spiętego, Kels także
-..wykryli u niej...raka mózgu...
Cisza.
-Al-le-ale..- Chciał się spytać Zayn, ale powstrzymał się- współczuję..
-Ja też współczuję Em..- spuściła głowę Kelsey
Płakałam..Czy stracę mamę? Moją jedyną, ostatnią nadzieję w tym życiu?
-Chodźcie, robi się ciemno..- powiedziała Kelsey, po czym poszliśmy razem do dworku
-To.. to ja pójdę na górę..- powiedziałam wycierając łzy
-Emma!- powiedział jakiś chłopak, wyraźnie miał zaciesz, co było widać po jego twarzy..
-Hmm? Czy my się znamy? Ty jesteś..Niall, tak?- udawałam jakby nic się nie stało
-Słyszałem o tobie od Harry'ego..Wiesz..- CO U LICHA GADAŁ HARRY? Obgaduje mnie?!
-Wiesz co? Mam problem na głowie i sprawy do załatwienia! Ważniejsze niż jakiś "Haarryyyy"- krzyknęłam i poszłam do swojego pokoju
Słyszałam przez drzwi:
-Czy ona tak zawsze? Co innego słyszałem od Harry'ego..
-Nie..Po prostu teraz..teraz jej matka jest w szpitalu, z rakiem mózgu- powiedział smutno Zayn; ROZNIOSĘ GO! Czy wszyscy muszą o tym wiedzieć?!
-Och! Jak ja jej współczuje..
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie odzywałam się.
-Wiem, że tam jesteś, Em. Otwórz..-usłyszałam tego "Niall'a" który znał całą "wypaplaną" prawdę..
Cicho siedzę.
-Nie wiedziałem, Emma..
Wpuściłam go.
-Tylko prosze..Nie rozpowiadaj tego wszystkim..!
-...
-..Sorki za ten wybuch złości.. Mam dziś zły humor..
-..wiem..- powiedział, co mnie zdenerwowało- współczuję i rozumiem twoją sytuację..
-Wcale że nie!- zaczęłam znowu płakać
-Emm..Mój tata zmarł na raka..- powiedział cicho
Tata.. Żebym ja znała mojego tatę.. Wiem, że to był wypadek.. Ale nawet go ledwo pamiętam!
-Mój tata zginął w wypadku samochodowym..- zaczęłam wprost ryczeć!-
Przytulił mnie. Wtuliłam się w jego mokrą od śniegu kurtkę i płakałam. Nagle on uśmiechnął się i powiedział:
(Zayn? Co powiedziałeś?)
sobota, 30 marca 2013
Od Belli
Pewnego dnia od rana chciałam jeździć konno. Ubrałam się więc szybko. Zeszłam na dół, a tam spotkałam Harry'ego. Spojrzałam tylko na niego i wybiegłam z dworku.
-Poczekaj!- krzyknął. Odwróciłam się na chwilkę i nie zauważyłam drzewa. Uderzyłam w nie bardzo mocno. Upadłam aż na śnieg.
-Au, au!- krzyczałam. Harry podbiegł do mnie i pomógł mi wstać. Bardzo bolała mnie prawa ręka. Poszłam do dworku i położyłam się na kanapie.
-Przepraszam, to przeze mnie.- powiedział. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On uśmiechnął się do mnie.
-Nie, to prze zemnie! Mogłam bardziej uważać.- odparłam. Harry usiadł obok mnie, przyglądał się i nagle spojrzał na schody.
-Siema!- krzyknął ktoś za mną. Odwróciłam się, a tam stał Niall.
-Cześć. Jestem Bella.- powiedziałam wstając z kanapy. Nie chciałam żeby było po mnie widać, że boli mnie ręka. Niall chyba to zauważył, bo spojrzał na mnie dziwnie.
-Ty jesteś nowa...Tak?- dopytywał mnie. Z kiwnęłam głową, że tak. Wziął mnie za rękę i zaprowadził mnie do stajni. Coś tam szeptał pod nosem, ale nie słyszałam co.
-Czemu tu?- spytałam. Spojrzał na mnie tajemniczym wzrokiem.
-A, nie wiem!- odparł. Tam przed stajnią stał Liam. Pokazywał, abym do niego podeszła, ale po co?
<< Liam, po co?>>
piątek, 29 marca 2013
Od Harry'ego - CD historii Seleny
Jechaliśmy przez las rozmawiając o swoich zainteresowaniach. Zdziwiło ją, że lubię gotować i śpiewać.
-To, że jestem facetem, nie oznacza, że muszę lubić sporty.-powiedziałem obojętnym tonem. Nagle usłyszałem jakiś syk. Przed nami przepełzł jakiś wąż. Koń Seleny stanął dęba i zrzucił dziewczynę. Kiedy gad zniknął natychmiast podbiegłem do Sel.
-Nic ci nie jest?-zapytałem z troską. Zero reakcji.- Selena? Selena?!-krzyczałem. Zacząłem ją cucić. Po paru minutach otworzyła oczy.
-Harry?-przyjrzała mi się.-Co się stało?
-Spadłaś z konia-odpowiedziałem czule i odgarnąłem jej kosmyki z twarzy.-Dobrze się czujesz?
-Tak, dam sobie radę-odparła i próbowała wstać. Natychmiast się zachwiała i upadła w moje ramiona.
-Pozwól, że ci pomogę-szepnąłem jej do ucha i wziąłem na ręce. Uśmiechnęła się delikatnie.
-Silny jesteś.-mruknęła i oparła głowę o moje ramię.-A co z końmi?
-Już je przywiązałem. Zaprowadzę je do stajni, ale najpierw zajmę się tobą.-odpowiedziałem. Zaniosłem ją do dworku. Położyłem Sel na sofie i podałem kubek z gorącą czekoladą. Znowu poszedłem do lasu i zabrałem konie. Odprowadziłem je do boksów i nalałem świeżej wody. Wróciłem do swojego pokoju.
~~Następnego dnia~~
Ziewnąłem szeroko. Rozejrzałem się po pokoju. Przy moim biurku siedziała... Sel. Co ona tu robi?
-Mogłaś zapukać-powiedziałem z pretensją w głosie.
-Pukałam.-odparła i przeglądała kartki porozwalane na blacie.-Nie wiedziałam, że piszesz piosenki.
-To teraz już wiesz.-mruknąłem.
-Najbardziej spodobała mi się ta.-wręczyła mi kartkę.-Zaśpiewasz ją?
-A dasz mi spokój?-zapytałem. Pokiwała głową z entuzjazmem. Wziąłem gitarę i zacząłem:
B-b-baby c’mon over,
I don’t care if people find out ,
Da da, da da da, da da da da,
They say that we’re no good together,
And this never gonna work out ,
Da da, da da da, da da da da.
But baby you-oo got me moving too fast,
'Cause I-II know you wanna be back,
And gi-ii-rl when you’re lookin‘ like that,
Da da, da da da,
I can’t hold back.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
So le-le-let 'em take a pictures,
Spread it all around the world now.
Da da, da da da, da da da da
I wanna put it on my record,
I want everyone to know now.
Da da, da da da, da da da da
But baby you-oo got me moving too fast,
'Cause I-II know you wanna be back,
And gi-ii-rl when you’re lookin‘ like that,
Da da, da da da.
I can’t hold back.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
Oh oh oh oh oh,
Oh, oh oh, oh ohh, oh.
Oh, oh oh, oh oh, oh.
Everything you do is magic
They say that we’re no good together,
And it's never gonna work out,
I wanna put it on my record,
I want everyone to know now.
Everything you do is magic.
Everything you do is magic.
Everything you do is magic.
Oh everything you do is ma-a-a-gic.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
Oh oh oh oh oh.
Oh, oh oh, oh ohh, oh.
Oh, oh oh, oh oh, oh.
C’mon!
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
-Zadowolona?-zapytałem pod koniec.
-Śliczna.-odpowiedziała.-A o kim jest?
-O tobie.
<<Selena, jak wrażenia?>>
-To, że jestem facetem, nie oznacza, że muszę lubić sporty.-powiedziałem obojętnym tonem. Nagle usłyszałem jakiś syk. Przed nami przepełzł jakiś wąż. Koń Seleny stanął dęba i zrzucił dziewczynę. Kiedy gad zniknął natychmiast podbiegłem do Sel.
-Nic ci nie jest?-zapytałem z troską. Zero reakcji.- Selena? Selena?!-krzyczałem. Zacząłem ją cucić. Po paru minutach otworzyła oczy.
-Harry?-przyjrzała mi się.-Co się stało?
-Spadłaś z konia-odpowiedziałem czule i odgarnąłem jej kosmyki z twarzy.-Dobrze się czujesz?
-Tak, dam sobie radę-odparła i próbowała wstać. Natychmiast się zachwiała i upadła w moje ramiona.
-Pozwól, że ci pomogę-szepnąłem jej do ucha i wziąłem na ręce. Uśmiechnęła się delikatnie.
-Silny jesteś.-mruknęła i oparła głowę o moje ramię.-A co z końmi?
-Już je przywiązałem. Zaprowadzę je do stajni, ale najpierw zajmę się tobą.-odpowiedziałem. Zaniosłem ją do dworku. Położyłem Sel na sofie i podałem kubek z gorącą czekoladą. Znowu poszedłem do lasu i zabrałem konie. Odprowadziłem je do boksów i nalałem świeżej wody. Wróciłem do swojego pokoju.
~~Następnego dnia~~
Ziewnąłem szeroko. Rozejrzałem się po pokoju. Przy moim biurku siedziała... Sel. Co ona tu robi?
-Mogłaś zapukać-powiedziałem z pretensją w głosie.
-Pukałam.-odparła i przeglądała kartki porozwalane na blacie.-Nie wiedziałam, że piszesz piosenki.
-To teraz już wiesz.-mruknąłem.
-Najbardziej spodobała mi się ta.-wręczyła mi kartkę.-Zaśpiewasz ją?
-A dasz mi spokój?-zapytałem. Pokiwała głową z entuzjazmem. Wziąłem gitarę i zacząłem:
B-b-baby c’mon over,
I don’t care if people find out ,
Da da, da da da, da da da da,
They say that we’re no good together,
And this never gonna work out ,
Da da, da da da, da da da da.
But baby you-oo got me moving too fast,
'Cause I-II know you wanna be back,
And gi-ii-rl when you’re lookin‘ like that,
Da da, da da da,
I can’t hold back.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
So le-le-let 'em take a pictures,
Spread it all around the world now.
Da da, da da da, da da da da
I wanna put it on my record,
I want everyone to know now.
Da da, da da da, da da da da
But baby you-oo got me moving too fast,
'Cause I-II know you wanna be back,
And gi-ii-rl when you’re lookin‘ like that,
Da da, da da da.
I can’t hold back.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
Oh oh oh oh oh,
Oh, oh oh, oh ohh, oh.
Oh, oh oh, oh oh, oh.
Everything you do is magic
They say that we’re no good together,
And it's never gonna work out,
I wanna put it on my record,
I want everyone to know now.
Everything you do is magic.
Everything you do is magic.
Everything you do is magic.
Oh everything you do is ma-a-a-gic.
'Cause you, you‘ve got this spell on me,
I don’t know what to believe,
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
Oh oh oh oh oh.
Oh, oh oh, oh ohh, oh.
Oh, oh oh, oh oh, oh.
C’mon!
Kiss you once now I can’t leave,
'Cause everything you do is magic,
But everything you do is maa-a-a-gic.
-Zadowolona?-zapytałem pod koniec.
-Śliczna.-odpowiedziała.-A o kim jest?
-O tobie.
<<Selena, jak wrażenia?>>
czwartek, 28 marca 2013
Od Zayn'a- CD historii Seleny
W końcu wszyscy uśmiechnęli się do wszystkich.
-Kłóciliśmy się o...- zacząłem. Nie chciałem powiedzieć o co, bo wstydziłem się. Po Harry'm też było widać, że się wstydzi. W końcu spojrzałem na Kelsey, a ona na mnie. - O ciebie Kelsey...
-Co o mnie?!- zapytała zdziwiona. Przytuliła się do Sel, a ona popatrzała na nas ze zdziwieniem.- Czemu o mnie?! Coś ze mną nie tak?!- krzyknęła. Próbowałem ją zatrzymać, ale nie udało się. Sel i Kelsey pobiegły do góry. Z przykrością zostałem z Harry'm na dole w salonie. W końcu Sel zeszła na dół i spojrzała na nas ze złością. Nawet nie myślała o uśmiechu.
-Chłopacy, dlaczego?! Po co!?- krzyczała. Harry po tym co usłyszał pobiegł do Kelsey. Ja oczywiście pobiegłem za nim. Sel szybko pobiegła za nami. Pukałem i pukałem, ale Kalsey nie otwierała.
-Kelsey otwórz!- krzyknąłem równo z Harry'm. Sam się sobie dziwiłem czemu. Kelsey lekko uchyliła drzwi. Spojrzała na mnie i Harry'ego. W końcu otworzyła i wyjaśniliśmy całą sprawę. Przytuliłem ją, a ona po przytuleniu mnie przytuliła Harry'ego. Nie była taka zdziwiona jak w tedy. Ja szybko zeszyłem na dół i wziąłem kwiaty, które miały być dla Kelsey.
-To dla ciebie ode mnie i Harry'ego. Może chcesz się ze mną wybrać na spacer?- zapytałem. - Bo Harry i Sel jadą na przejażdżkę konno. - ciągnąłem. Uśmiechnęła się i kiwnęła głową, że tak. Szybko pomogłem ubrać jej kurtkę i poszliśmy do lasu. Spotkaliśmy tam Emmę. Była smutna.
-Coś się stało?- zapytała Kelsey Emmę.
-Tak.- powiedziała zapłakana Emma.
<< Emma sorki, że tak krótko! >>
Od Seleny - CD historii Harry'ego
Trochę dziwnie się czułam, kiedy zapytałam Harry'ego, czy mnie lubi, byłam jednak ciekawa czy znalazła bym tutaj jakiegoś przyjaciela. Jednak, była cisza chwili więc ja zaczęłam mówić.
- Bo wiesz - powiedziałam z uśmiechem - bo ja tu nie zbyt kogoś znam, przyjaźnię się tylko z Kesley.
- No mógł bym się z tobą zaprzyjaźnić, ale najpierw muszę Cię trochę poznać. - uśmiechnął się, wtedy ja wpadłam na pomysł.
- A może pojedziemy na przejażdżkę konną? - zapytałam z uśmiechem.
- A ty masz konia?
- Tak, właśnie dzisiaj zaadoptowałam - uśmiechnęłam się.
- A jakiego? - zapytała z zaciekawieniem.
- Mam klacz rasy Shire - powiedziałam - to moja ulubiona rasa - uśmiechnęłam się w stronę Harry'ego.
Poszliśmy więc i osiodłaliśmy konie, mój koń musiał mieć specjalne siodło, bo inne były na niego za małe. Mojego konia dosiadałam po raz drugi, ale i tak wierzyłam mu, ze nic mi się nie stanie jeżdżąc na nim. Jednak podczas jazdy na moim nowym koniu w lesie, zauważył on węża i uciekł, a ja z niego spadłam, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, bo zemdlałam.
<Harry? Sorry, że takie krótkie>
- Bo wiesz - powiedziałam z uśmiechem - bo ja tu nie zbyt kogoś znam, przyjaźnię się tylko z Kesley.
- No mógł bym się z tobą zaprzyjaźnić, ale najpierw muszę Cię trochę poznać. - uśmiechnął się, wtedy ja wpadłam na pomysł.
- A może pojedziemy na przejażdżkę konną? - zapytałam z uśmiechem.
- A ty masz konia?
- Tak, właśnie dzisiaj zaadoptowałam - uśmiechnęłam się.
- A jakiego? - zapytała z zaciekawieniem.
- Mam klacz rasy Shire - powiedziałam - to moja ulubiona rasa - uśmiechnęłam się w stronę Harry'ego.
Poszliśmy więc i osiodłaliśmy konie, mój koń musiał mieć specjalne siodło, bo inne były na niego za małe. Mojego konia dosiadałam po raz drugi, ale i tak wierzyłam mu, ze nic mi się nie stanie jeżdżąc na nim. Jednak podczas jazdy na moim nowym koniu w lesie, zauważył on węża i uciekł, a ja z niego spadłam, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, bo zemdlałam.
<Harry? Sorry, że takie krótkie>
Od Seleny - CD historii Zayn'a
Po tym incydencje wzięłam Zayn'a za drzwi. Kesley nie chciała, żeby ktoś teraz z nią przebywał, chciała być po prostu przez jakiś czas sama. Po wyciągnięciu Zayn'a za drzwi zamknęłam je i powiedziałam.
- Zostaw ją na razie samą - powiedziałam.
- Dlaczego? - nie wiedział, że Kesley chce być sama.
- Bo ona chce zostać na razie sama - powiedziałam już trochę wkurzona.
Zayn odszedł z spuszczoną głową, było widać na jego twarzy, że zależy mu na Keskey, ale Harry'emu chyba tez na niej zależało. Było mi trochę szkoda Kesley, niby chłopaki chcą dla niej jak najlepiej, ale tym sposobem ranią ją nie wiedząc o tym co robią. Poszłam więc znowu koło kominka, jednak koło niego stali Zayn i Harry, chyba o coś się kłócili, ale nie byłam pewna o co, podejrzewałam tylko, że o Kesley. Podeszłam więc do nich i zapytałam się ich.
- O co cię kłócicie? - miałam już swoje podejrzenia.
Jednak po tym jak się zapytałam, była chwila ciszy nikt nie chciał się przyznać o co chodzi. Widać było, ze chodzi o Kesley. Wtedy właśnie Kesley weszła do pokoju.
- Selena wyjdziesz?Chcieli byś my pogadać na osobności - zapytała Harry.
- Harry, Selena nie wyjdzie, bo będzie tu stała ze mną - wstawiła się za mnie Kesley.
Wtedy wszyscy się tak na siebie dziwie patrzyli, była tak jak by chwila ciszy, nikt się do siebie nie odzywał. Wtedy Zayn zaczął coś mówić.
<<Zayn, co mówisz?>>
Nowa Para!
Mamy nową parę, a mianowicie - Kelsey i Zayn'a! Życzę szczęścia w związku. :3
Harry Styles,
Instruktor.
Harry Styles,
Instruktor.
Od Zayn'a
Pewnego dnia od zaraz jak się obudziłem poszedłem do Kelsey. Zapukałem do niej cicho. Nikt nie otworzył, dlatego sam sobie otworzyłem. Nikogo tam nie było. Nagle spojrzałem na zegarek, była już 10:00! Pobiegłem szybko na dół, a tam też nikogo nie było. W końcu dobiegłem do stajni, tak nie było ludzi ani koni. Oczywiście był tylko mój kochany Vuelo! Szybko go osiodłałem i wyruszyłem w las. Spotkałem tam Kelsey. Siedziała obok drzewa, łzy leciały jej jak z cebra.
-Cześć Kelsey. Co się stało?- dopytywałem. Spojrzała na mnie. Zszedłem z konia i usiadłem obok. Nie odpowiadając przytuliła się do mnie. Czułem, że coś jest nie tak, tylko co?
-Nie po prostu... Jak spadłam z konia nikt mi nie pomógł. Teraz strasznie boli mnie ręka.- łkała. Jeszcze mocniej się wtuliła we mnie, a na jej twarzy pojawił się mały uśmiech.
-Spokojnie teraz ja jestem przy tobie.- powiedziałem. Pocałowała mnie w policzek i wstała. Pomogłem jej wsiąść na konia i powoli jechaliśmy do dworku. W końcu dojechaliśmy i rozsiodłaliśmy konie. W pokoju wypoczynkowym Była Selena i Harry. Siedzieli przed kominkiem i rozmawiali. Harry chyba nas usłyszał, bo odwrócił się do Kelsey.
-Cześć wam!- przywitał się. Spojrzał na mnie jak na wroga. Kelsey uśmiechnęła się do Harry'ego.
-Harry to jest Zayn. Zayn to jest Harry.- podałem rękę Harry'emu. On nie podał mi ręki tak jakby mnie nie było. Kelsey przytuliła Harry'ego i wzięła mnie za rękę.
-Chodź do mojego pokoju pogadamy.- szepnęła mi na ucho. Poszedłem za nią i usiadłem obok łóżka.
-O czym chciałaś pogadać?- pytając przytuliłem ją.- Jakby co to ja nie mam czasu na bzdury nie.- ostrzegłem ją. Spojrzała na mnie z uśmiechem. Ten uśmiech był zaraźliwy, bo ja też się uśmiechnąłem.
-Chciałam pogadać o nas...- zaczęła.- Już tak dobrze się znamy...Bo podobam ci się?- i to pytanie mnie zaskoczyło, po co ona chce to wiedzieć?
-Tak. Nawet bardzo.- powiedziałem z przekonaniem, że się uśmiechnie. I tak zrobiła uśmiechnęła się.
-Wiesz ty też jesteś przystojny... I tak dalej.- mówiąc to położyła mi głowę na ramieniu.
-Mam pytanie, ale nie bądź zaskoczona dobra?- zapytałem. W duchu mówiłem sobie tak zapytaj się, ale to gdzieś zanikało. - Dobra... Chcesz być moją dziewczyną?- pytając uśmiechnąłem się do niej.
- Tak, będę twoją dziewczyną. Właśnie mi o to chodziło.- Usłyszałem jak ktoś, nie wiem kto jest za drzwiami i podsłuchuje. Otworzyłem drzwi, a tu kto? Harry!
-Kelsey nie rób mi tego!- krzyknął. Kelsey nic nie powiedziała.
-Czemu?- zapytała zdumiona. Uśmiechnął się do niej i dał jej kwiaty. Po ty odszedł. Sel przyszła do mnie i Kelsey. Przytuliła ją mocno. Ja tylko słuchałem jak rozmawiały o mnie, Harry'm i Niall'u. W końcu skończyły i Sel pociągnęła mnie za drzwi.
-Zostaw ją samą.- powiedziała.
<<Sel dlaczego?>>
Od Harry'ego - CD historii Emmy
-Z tobą też się fajnie spędza czas.-opowiedziałem i ugryzłem kolejne ciastko. Rzuciła mi krzywe spojrzenie. Najwyraźniej nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Chciała zawołać resztę na ciasteczka, ale nie jej nie pozwoliłem. Nie wyobrażam sobie, jak Niall kładzie te swoje brudne łapy na moich wypiekach. Potem poszedłem z Emmą nad staw. Jego zamarznięta powierzchnia wesoło iskrzyła się w promykach słońca. Bez wahania wstąpiłem na nią i zacząłem się ślizgać. Po chwili Emma dołączyła do mnie. Nie pewnie stawiała nogi, na co się zaśmiałem.
-Co cię tak bawi?-zapytała z irytacją.
-Twój strach.-odparłem. Najwyraźniej trochę ją to wkurzyło. Stawiała coraz pewniejsze kroki. Kiedy prawie do mnie dotarła noga jej się powinęła i upadła. Krztusząc się ze śmiechu, pomogłem jej wstać. Otrzepała się i posłała mi mordercze spojrzenie.
-Co się stało?-zapytałem z troską. Nie odpowiedziała, tylko ruszyła w stronę domu. Nawet nie miałem ochoty za nią iść. Wróciłem do środka, i rozpaliłem w kominku. Popijałem gorącą czekoladę, kiedy przyszła do mnie Selena.
-Mogę się dosiąść?-zapytała.
-Tak, pewnie.-odpowiedziałem.-Chcesz czegoś do picia?
-Nie, dzięki.-przysiadła się do mnie. Siedzieliśmy chwilkę w milczeniu, kiedy się odezwała:
-Lubisz mnie?
-Nie miałem okazji cię bliżej poznać-odparłem z uśmiechem.-A co?
<<Selena, dokończ proszę :3>>
-Co cię tak bawi?-zapytała z irytacją.
-Twój strach.-odparłem. Najwyraźniej trochę ją to wkurzyło. Stawiała coraz pewniejsze kroki. Kiedy prawie do mnie dotarła noga jej się powinęła i upadła. Krztusząc się ze śmiechu, pomogłem jej wstać. Otrzepała się i posłała mi mordercze spojrzenie.
-Co się stało?-zapytałem z troską. Nie odpowiedziała, tylko ruszyła w stronę domu. Nawet nie miałem ochoty za nią iść. Wróciłem do środka, i rozpaliłem w kominku. Popijałem gorącą czekoladę, kiedy przyszła do mnie Selena.
-Mogę się dosiąść?-zapytała.
-Tak, pewnie.-odpowiedziałem.-Chcesz czegoś do picia?
-Nie, dzięki.-przysiadła się do mnie. Siedzieliśmy chwilkę w milczeniu, kiedy się odezwała:
-Lubisz mnie?
-Nie miałem okazji cię bliżej poznać-odparłem z uśmiechem.-A co?
<<Selena, dokończ proszę :3>>
Od Seleny
Jako jeszcze małe dziecko zawsze chciałam nauczyć się jazdy konnej, na razie nauczyłam się tylko jazdy westernowej, ale mam w planach nauczyć się jazdy klasycznej. W wieku 16 lat musiałam na jakiś czas rzucić jazdę, dlaczego? Bo musiałam się uczyć do testów, musiałam tez uczyć się języków obcych, a niezbyt dobrze mi to szło. Jednak po skończeniu 19 lat mogłam wreszcie wrócić do koni. Szukałam więc jakiejś stadniny, na której można zamieszkać i uczyć się jazdy klasycznej. Po długich i męczących szukaniach znalazłam stadninę, a nazywa się ona "Stadnina Złota Podkowa" od razu po znalezieniu jej zapisałam się i po tygodniu już się tu znalazłam. Nikogo tu nie znam, ale wystarczą mi konie. Niedługo mam zamiar zaadoptować jakiegoś, ale to jeszcze nie wiem na 100%.
Wiem tylko, że jak będę adoptować konia, to na pewno będzie to Shire. Niedługo też rodzice przywiozą mi moją fretkę o imieniu Inka.
środa, 27 marca 2013
Od Emmy - CD historii Harry'ego
Wstałam.
-Gdzie ja jestem?- przeraziłam się na widok białego budynku
Weszłam do budowli. W środku były boksy.
-Emmo..! Emmmooooo...-słyszałam szept
-Kim jesteś?
-Emmooooooooooooooooooo!- teraz ktoś krzyczał, obruciłam się i zobaczyłam Nialla biegnącego w moim kierunku..bez ręki!
-Emmo, mogłabyś mi pożyczyć plasterek?
-CO?!-
-Ty wiedźmo!- Odkrzyknął, wyjął zza pleców pistolet i strzelił mi w pierś.
````````````````````````````````````````````````````````````````````````
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!- krzyknęłam
-Spokojnie! Spokojnie!- uspokajał mnie głos Harr'ego
Otworzyłam oczy.
-Wyspałaś się?-usłyszałam znowu jego głos
Usiadłam. Byłam w swoim pokoju w łóżku. Obok mnie siedział Harry.
-Harry... Miałam okropny sen..- poprawiłam włosy- Ałć!- padłam jak placek na łóżko
-Nic ci nie jest?- spytał się
-Nie, nic.. Tylko głowa mnie boli.
Podał mi jakąś ziołową herbatę. Zrobiłam sobie stos z poduszek pod głowę i usiadłam.
-Co się właściwie stało?- powiedziałam
-Zasłabłaś, i masz 39 gorączki.
Dopiero teraz zorientowałam się że mam okład na czole. Ale on jest opiekuńczy!
-Sorki, za te wybuchowe zachowanie rano..Tym bardziej za to że nazwałem Ciebie "ślepą".
Zachichotałam.
-"jak ten goblin!"- zaczęłam się śmiać i on też
Rozmawialiśmy jakieś 15-20 min i poczułam się lepiej. Gorączka opadła.
-Emma, masz ochotę na ciasteczka?
-Oczywiście! Chętnie coś przekąsze..- zachichotałam
Poszliśmy na dół. Przygotował ciasto, a ja wycięłam i ozdobiłam. Za jakieś 15 minut były gotowe.
-Mmmmmm...Jakie pyszne!- powiedział Harry a ja przytaknęłam- Wiesz Harry, fajnie się z tobą spędza czas..
(Harry, "decyduj się")
-Gdzie ja jestem?- przeraziłam się na widok białego budynku
Weszłam do budowli. W środku były boksy.
-Emmo..! Emmmooooo...-słyszałam szept
-Kim jesteś?
-Emmooooooooooooooooooo!- teraz ktoś krzyczał, obruciłam się i zobaczyłam Nialla biegnącego w moim kierunku..bez ręki!
-Emmo, mogłabyś mi pożyczyć plasterek?
-CO?!-
-Ty wiedźmo!- Odkrzyknął, wyjął zza pleców pistolet i strzelił mi w pierś.
````````````````````````````````````````````````````````````````````````
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!- krzyknęłam
-Spokojnie! Spokojnie!- uspokajał mnie głos Harr'ego
Otworzyłam oczy.
-Wyspałaś się?-usłyszałam znowu jego głos
Usiadłam. Byłam w swoim pokoju w łóżku. Obok mnie siedział Harry.
-Harry... Miałam okropny sen..- poprawiłam włosy- Ałć!- padłam jak placek na łóżko
-Nic ci nie jest?- spytał się
-Nie, nic.. Tylko głowa mnie boli.
Podał mi jakąś ziołową herbatę. Zrobiłam sobie stos z poduszek pod głowę i usiadłam.
-Co się właściwie stało?- powiedziałam
-Zasłabłaś, i masz 39 gorączki.
Dopiero teraz zorientowałam się że mam okład na czole. Ale on jest opiekuńczy!
-Sorki, za te wybuchowe zachowanie rano..Tym bardziej za to że nazwałem Ciebie "ślepą".
Zachichotałam.
-"jak ten goblin!"- zaczęłam się śmiać i on też
Rozmawialiśmy jakieś 15-20 min i poczułam się lepiej. Gorączka opadła.
-Emma, masz ochotę na ciasteczka?
-Oczywiście! Chętnie coś przekąsze..- zachichotałam
Poszliśmy na dół. Przygotował ciasto, a ja wycięłam i ozdobiłam. Za jakieś 15 minut były gotowe.
-Mmmmmm...Jakie pyszne!- powiedział Harry a ja przytaknęłam- Wiesz Harry, fajnie się z tobą spędza czas..
(Harry, "decyduj się")
Od Harry'ego - CD historii Emmy
Co on sobie ku*wa wyobraża?! Myśli sobie, że jak mnie nie ma w pobliżu to może sobie szperać w mojej lodówce? Okay, trzeba się uspokoić. Wdech, wydech, wdech... Rozległo się ciche pukanie do drzwi.
-Kto tam?!
-Emma, mogę wejść?- powiedziała cicho. Nie odpowiedziałem.-Hej? Mogę wejść?
-Nie.
-Proszę, nie złość się na Niall'a, wpuść mnie!- błagała.
- No dobra...-mruknąłem i przekręciłem klucz w zamku. Dziewczyna niepewnie uchyliła drzwi.- Spokojnie, ja nie gryzę...
-Jesteś pewien?-zapytała z uśmiechem na twarzy.
-Ciebie nie ugryzę na pewno.-zapewniłem.
-To dobrze.-powiedziała i przysiadła na łóżku.-Bo śniadanie jednak będzie.
-Okay.-westchnąłem.-Ale jakby co, to nie panuję nad swoim ciałem!-podniosłem ręce w geście niewinności. Zachichotała.
-Dobra, chodź.-mruknęła rozbawionym tonem i zbiegła na dół po schodach. Podążałem za nią cały czas się śmiejąc. Kiedy wpadliśmy do kuchni, ujrzałem Kelsey w objęciach Niall'a. Ogarnęła mnie ogromna fala złości. Wziąłem stojący przed nimi talerz z kanapkami i cisnąłem nim o ścianę. Emma wydała z siebie cichy pisk.
-Ile razy mam ci jeszcze powtarzać, żebyś się stąd wnosił?!-wrzasnąłem i spojrzałem na Niall'a.
-Okay, już sobie idę-mruknął i poszedł do swojego pokoju. Kells spojrzała na mnie złowrogo.
-Kiedy to posprzątasz, masz wyczyścić wszystkie konie i ściółkę w boksach.-powiedziała chłodno i wyszła.
-Masz wyczyścić wszystkie konie i ściółkę w boksach-przedrzeźniałem ją piskliwym głosem. Wziąłem ścierkę i zacząłem ścierać ketchup ze ściany.
-Daj, pomogę ci.-powiedziała Emma i także zaczęła ścierać. Po skończonej robocie poszliśmy do stajni, aby wymienić ściółkę. Szczotkowałem Sliencio, kiedy Emma zaczęła coś mamrotać pod nosem.
-Źle się czuję, chyba mam gorączkę-powiedziała i zachwiała się. Chwyciłem ją w ostatniej chwili. Podniosłem ją i zacząłem iść w stronę dworku. Po chwili otworzyła oczy i uważnie przyjrzała się mojej twarzy.
-Masz piękne usta.-szepnęła.
-Majaczysz.-stwierdziłem z powagą. Kiedy wróciliśmy, podałem jej aspirynę i poprosiłem, aby się położyła. Poszedłem za nią do jej pokoju. Pocałowałem ją w jej rozgrzane czoło i mruknąłem:
-Słodkich snów.
<<Emma, dokończ proszę>>
-Kto tam?!
-Emma, mogę wejść?- powiedziała cicho. Nie odpowiedziałem.-Hej? Mogę wejść?
-Nie.
-Proszę, nie złość się na Niall'a, wpuść mnie!- błagała.
- No dobra...-mruknąłem i przekręciłem klucz w zamku. Dziewczyna niepewnie uchyliła drzwi.- Spokojnie, ja nie gryzę...
-Jesteś pewien?-zapytała z uśmiechem na twarzy.
-Ciebie nie ugryzę na pewno.-zapewniłem.
-To dobrze.-powiedziała i przysiadła na łóżku.-Bo śniadanie jednak będzie.
-Okay.-westchnąłem.-Ale jakby co, to nie panuję nad swoim ciałem!-podniosłem ręce w geście niewinności. Zachichotała.
-Dobra, chodź.-mruknęła rozbawionym tonem i zbiegła na dół po schodach. Podążałem za nią cały czas się śmiejąc. Kiedy wpadliśmy do kuchni, ujrzałem Kelsey w objęciach Niall'a. Ogarnęła mnie ogromna fala złości. Wziąłem stojący przed nimi talerz z kanapkami i cisnąłem nim o ścianę. Emma wydała z siebie cichy pisk.
-Ile razy mam ci jeszcze powtarzać, żebyś się stąd wnosił?!-wrzasnąłem i spojrzałem na Niall'a.
-Okay, już sobie idę-mruknął i poszedł do swojego pokoju. Kells spojrzała na mnie złowrogo.
-Kiedy to posprzątasz, masz wyczyścić wszystkie konie i ściółkę w boksach.-powiedziała chłodno i wyszła.
-Masz wyczyścić wszystkie konie i ściółkę w boksach-przedrzeźniałem ją piskliwym głosem. Wziąłem ścierkę i zacząłem ścierać ketchup ze ściany.
-Daj, pomogę ci.-powiedziała Emma i także zaczęła ścierać. Po skończonej robocie poszliśmy do stajni, aby wymienić ściółkę. Szczotkowałem Sliencio, kiedy Emma zaczęła coś mamrotać pod nosem.
-Źle się czuję, chyba mam gorączkę-powiedziała i zachwiała się. Chwyciłem ją w ostatniej chwili. Podniosłem ją i zacząłem iść w stronę dworku. Po chwili otworzyła oczy i uważnie przyjrzała się mojej twarzy.
-Masz piękne usta.-szepnęła.
-Majaczysz.-stwierdziłem z powagą. Kiedy wróciliśmy, podałem jej aspirynę i poprosiłem, aby się położyła. Poszedłem za nią do jej pokoju. Pocałowałem ją w jej rozgrzane czoło i mruknąłem:
-Słodkich snów.
<<Emma, dokończ proszę>>
Od Emmy - CD historii Harry'ego
Ach! Ci faceci są czasem nie do zniesienia.
-Harry!- wrzasnęłam i pobiegłam za nim na dół
Ten zdążył ze wściekłością dorwać Niall'a za koszule.
-Co ty sobie wyobrażasz?! To ja jestem tu szefem, i mówię że nie ma śniadania!!!- wrzeszczał na całe gardło
-Uspokój się, stary! Zrobiłem tylko dziewczynom kanapki!-powiedział obojętnie odpychając Harr'ego
-Tylko?! Ty szczurze! Nie chce widzieć w mojej kuchni!
-Nie takim tonem, buszmenie!- Niall rzucił się na Harr'ego i rozpoczęli bójkę
Bili się pięściami, zaciekle.
-STOOOOOOOOOOOOOOOOP!!!- wrzeszczałam- Co wy wyprawiacie?!- próbowałam ich zatrzymać
-Nie widzisz?! Też jesteś ślepa jak ten gremlin!?- dostał z pięści w twarz
-Jak wy się zachowujecie?!- krzyczała Kelsey.
W tej chwili weszłam pomiędzy nich i własnymi rękami zrzuciłam Nialla z Harr'ego.
Tamten wstał.
- Uspokójcie się! Zachowujecie się jak małpy! Nie wstyd wam?- zarumienili się
-Sorry.. Mam dziś zły dzień..- powiedział Harry i rzucił jakimś czasopism o stół, po czym szybkim krokiem poszedł na góre
Niall wzruszył ramionami.
- I dobrze! Nauczy się drań..
-Niall!- wrzasnęła Kelsey
-No dobra, dziewczyny. Sorki za bójkę.
Kelsey wpadła na pomysł
-To ja zrobię kanapki z Niall'em, a ty idz uspokój Harry'ego i zaproś na śniadanie.
Wstała i zaczęła szperać w lodówce.
-No dobra, ale to był twój pomysł!-powiedziałam i wstałam
-Wyluzuj, Em.
Poszłam na górę po schodach i delikatnie zapukałam do drzwi.
-Kto tam?!
-Emma, mogę wejść?- powiedziałam cicho.-Cisza
-Hej? Mogę wejść?
-Nie..
-Proszę, nie złość się na Niall'a, wpuść mnie!-Cisza.
- No dobra..
(Harry, o czym pogadamy?)
-Harry!- wrzasnęłam i pobiegłam za nim na dół
Ten zdążył ze wściekłością dorwać Niall'a za koszule.
-Co ty sobie wyobrażasz?! To ja jestem tu szefem, i mówię że nie ma śniadania!!!- wrzeszczał na całe gardło
-Uspokój się, stary! Zrobiłem tylko dziewczynom kanapki!-powiedział obojętnie odpychając Harr'ego
-Tylko?! Ty szczurze! Nie chce widzieć w mojej kuchni!
-Nie takim tonem, buszmenie!- Niall rzucił się na Harr'ego i rozpoczęli bójkę
Bili się pięściami, zaciekle.
-STOOOOOOOOOOOOOOOOP!!!- wrzeszczałam- Co wy wyprawiacie?!- próbowałam ich zatrzymać
-Nie widzisz?! Też jesteś ślepa jak ten gremlin!?- dostał z pięści w twarz
-Jak wy się zachowujecie?!- krzyczała Kelsey.
W tej chwili weszłam pomiędzy nich i własnymi rękami zrzuciłam Nialla z Harr'ego.
Tamten wstał.
- Uspokójcie się! Zachowujecie się jak małpy! Nie wstyd wam?- zarumienili się
-Sorry.. Mam dziś zły dzień..- powiedział Harry i rzucił jakimś czasopism o stół, po czym szybkim krokiem poszedł na góre
Niall wzruszył ramionami.
- I dobrze! Nauczy się drań..
-Niall!- wrzasnęła Kelsey
-No dobra, dziewczyny. Sorki za bójkę.
Kelsey wpadła na pomysł
-To ja zrobię kanapki z Niall'em, a ty idz uspokój Harry'ego i zaproś na śniadanie.
Wstała i zaczęła szperać w lodówce.
-No dobra, ale to był twój pomysł!-powiedziałam i wstałam
-Wyluzuj, Em.
Poszłam na górę po schodach i delikatnie zapukałam do drzwi.
-Kto tam?!
-Emma, mogę wejść?- powiedziałam cicho.-Cisza
-Hej? Mogę wejść?
-Nie..
-Proszę, nie złość się na Niall'a, wpuść mnie!-Cisza.
- No dobra..
(Harry, o czym pogadamy?)
wtorek, 26 marca 2013
Od Harry'ego - CD historii Niall'a
Wstałem dzisiaj nadzwyczaj późno. Było około dziewiątej. Szybko się przebrałem i wziąłem prysznic. Szukając koszulki zauważyłem pudełeczko. Otworzyłem je i dopiero po kilku sekundach przypomniałem sobie o wszystkim. Przed wczoraj byłem u jubilera i kupiłem Kelsey kolczyki. Wybiegłem z pokoju i udałem się do pokoju dziewczyny. Spotkałem tam Niall'a, który najwyraźniej też miał dla niej jakiś prezent.
-Cześć. - przywitałem się. Kiedy wyciągnął rękę, aby chwycić klamkę wziąłem go za nadgarstek.- Nie idź do niej, bo muszę z nią pogadać. To ja do niej pójdę.-wytłumaczyłem ze spokojem. Otworzyłem drzwi i zastałem ją przy toaletce. Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
-Nie słyszałam, żebyś pukał.-powiedziała.
-Mi też miło cię widzieć.-odparłem, na co zachichotała.-Mam dla ciebie prezent.
-Doprawdy?-spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami. Wręczyłem jej pudełko. Otworzyła je i pisnęła z zachwytu.
-Och Harry! Dziękuję za prezent!- krzyknęła. W rękach trzymała srebrne kolczyki:
Pomogłem jej założyć biżuterię. Przelotnie musnąłem jej policzek i wyszedłem. Poszedłem do kuchni zrobić coś na śniadanie. Otworzyłem lodówkę i wyjąłem z niej jajka. Trzymałem jedno w dłoni i oglądałem uważnie. za moimi plecami rozległ się damski głos, przez co upuściłem jajko.
-Cześć.-powiedziała dziewczyna stojąca za mną. Odwróciłem się powoli, próbując nie wdepnąć w żółtą papkę i zmroziłem dziewczynę wzrokiem. Miała długie czarne włosy i miedzianą cerę. Kiedy się do mnie uśmiechnęła, w jej policzkach ukazały się urocze dołeczki.
-Przepraszam, że cię przestraszyłam.-powiedziała.
-Nic się nie stało-zapewniłem ją i sięgnąłem po ścierkę. Wytarłem maź i sięgnąłem po drugie jajko.
-Cześć!-odezwał się za mną melodyjny głos. Na sam jego dźwięk upuściłem drugie jajko. Zaklnąłem pod nosem.
-Przepraszam, zaraz ci pomogę...-wytłumaczyła i odgarnęła włosy z czoła.
-Nic się nie stało-powtórzyłem.
-Najwyraźniej tak działają na niego kobiety-zachichotała ta pierwsza. Posłałem jej zabójcze spojrzenie.
-Dla twojej świadomości działa tak na mnie tylko jedna kobieta.-odparłem chłodno.
-Serio? Jaka?-dopytywała się.
-Nie twój zakichany interes-powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
-Uuuu... Pan obrażalski-zaczęły chichotać. Boże, i ja mam je uczyć? Za jakie grzechy? Drugi raz posprzątałem i kiedy obracałem trzecie jajko, rozległ się trzeci głos.
-Cześć Harry-powiedziała Kelsey. Szlag mnie trafił. Z przerażeniem patrzyłem na trzecią skorupkę leżącą u moich stóp. Nie wytrzymałem. Wziąłem karton i rzuciłem nim o ścianę. Ten odbił się od niej i walnął mnie w głowę.

Miotałem przekleństwami rozcierając obolałą głowę. Dziewczyny chichrały się jak nie wiem co. Kopnąłem krzesło i wyszedłem z kuchni.
-Śniadania nie będzie!-krzyknąłem za nimi.
-Oj, przestań!-krzyknęła Kells.
-Nie!-wrzasnąłem i trzasnąłem drzwiami. Siedziałem chwilę w milczeniu i obserwowałem moje trzęsące się dłonie. Nagle rozległo się ciche pukanie.
-Czego?-warknąłem.
-Zawsze tak się odnosisz do nowych?-zapytała chłodno brązowoskóra.
-Nie.-mruknąłem i zmierzwiłem włosy.-Przepraszam.
-Za co?
-Że nie było śniadania.
-Ależ było! Niall naprawdę robi dobre kanapki.-zaśmiała się cicho i pogłaskała po brzuchu. Zerwałem się.Co ten de*il robi w mojej kuchni?!
-Co się stało?-zapytała.
-A niby co miało się stać?!-wrzasnąłem z nieukrywaną histerią w głosie.-Ten blondwłosy gremlin buszuje w mym domu!
-Jak to w twoim domu?-zapytała zdezorientowana.
-To ja jestem szefem kuchni.-mruknąłem i popędziłem na dół.
<<Emma, czy będziesz tak miła i opiszesz co się tam wydarzyło :3>>
poniedziałek, 25 marca 2013
Od Aleksji
<<Moje pierwsze dni! :)>>
Pierwszy dzień spędziłam z siostrą. Oprowadziła mnie po stajni. Następnie odwiedził nas Niall. Przytulił mocno moją siostrę. Kelsey przedstawiła mi go i on też mnie przytulił. Potem poznałam wszystkich chłopaków. Już się ściemniało więc poszłam z Kelsey do mojego pokoju, gadałyśmy o koniach i zwierzakach. Kelsey poszła zrobić kolację. Gdy już zjadłam poszłam spać. Tak spałam, aż nagle rozległo się pukanie do moich drzwi.
-Kto puka?!- krzyknęłam. Nikt nie odpowiedział. Tylko weszła do mojego pokoju jakaś osoba to był Niall.
-Czego chcesz?- zapytałam. Usiadł obok mnie i uśmiechnął się lekko.
-Dobranoc.-powiedział. Nie czekając na odpowiedź odszedł. Ja zasnęłam.
~~Następny dzień~~
Rankiem, gdy się obudziłam stał przy mnie Harry. Bardzo się wstydziłam, bo byłam w piżamie.
-Cześć. Jesteś nowa?- dopytywał.
-Y... Tak jestem nowa.- powiedziałam. Przytulił się do mnie i odszedł.
-Trzeba wyczyścić konie.- powiedział odchodząc. Potem poszłam się ubrać. Kelsey zawołała mnie na śniadanie. Harry przygotował jajecznicę. Po śniadaniu poszliśmy do stajni. Tam wyczyściliśmy konie. Sprzęt był w siodlarni, dlatego musiałam po niego pójść. W drodze do siodlarni spotkałam Niall'a. Też szedł po sprzęt. Nie odzywając się do niego wzięłam sprzęt i poszłam do stajni. Szybko osiodłałam Markitę i poszłam z nią na padok. Kelsey ustawiła przeszkodę i nie wiedząc co robię przeskoczyłam ją. Wszyscy klaskali mi. Oprócz Kelsey, ona nie klaskała.
-Kelsey co się stało?- pytała. Na jej twarzy był uśmiech i łzy opadały powoli.
<<Coś się stało Kelsey?>>
Pierwszy dzień spędziłam z siostrą. Oprowadziła mnie po stajni. Następnie odwiedził nas Niall. Przytulił mocno moją siostrę. Kelsey przedstawiła mi go i on też mnie przytulił. Potem poznałam wszystkich chłopaków. Już się ściemniało więc poszłam z Kelsey do mojego pokoju, gadałyśmy o koniach i zwierzakach. Kelsey poszła zrobić kolację. Gdy już zjadłam poszłam spać. Tak spałam, aż nagle rozległo się pukanie do moich drzwi.
-Kto puka?!- krzyknęłam. Nikt nie odpowiedział. Tylko weszła do mojego pokoju jakaś osoba to był Niall.
-Czego chcesz?- zapytałam. Usiadł obok mnie i uśmiechnął się lekko.
-Dobranoc.-powiedział. Nie czekając na odpowiedź odszedł. Ja zasnęłam.
~~Następny dzień~~
Rankiem, gdy się obudziłam stał przy mnie Harry. Bardzo się wstydziłam, bo byłam w piżamie.
-Cześć. Jesteś nowa?- dopytywał.
-Y... Tak jestem nowa.- powiedziałam. Przytulił się do mnie i odszedł.
-Trzeba wyczyścić konie.- powiedział odchodząc. Potem poszłam się ubrać. Kelsey zawołała mnie na śniadanie. Harry przygotował jajecznicę. Po śniadaniu poszliśmy do stajni. Tam wyczyściliśmy konie. Sprzęt był w siodlarni, dlatego musiałam po niego pójść. W drodze do siodlarni spotkałam Niall'a. Też szedł po sprzęt. Nie odzywając się do niego wzięłam sprzęt i poszłam do stajni. Szybko osiodłałam Markitę i poszłam z nią na padok. Kelsey ustawiła przeszkodę i nie wiedząc co robię przeskoczyłam ją. Wszyscy klaskali mi. Oprócz Kelsey, ona nie klaskała.
-Kelsey co się stało?- pytała. Na jej twarzy był uśmiech i łzy opadały powoli.
<<Coś się stało Kelsey?>>
Od Niall'a - CD historii Harry'ego
<< Pytania i odpowiedzi.>>
-Mam pytanie.
-Jakie-pytał nie interesując się niczym.
-Dlaczego jesteś taki ponury?- pytałem z poważną miną. Patrzył na mnie ze zdziwieniem. Nie czekając na odpowiedź odszedłem trzaskając drzwiami. Szybko pobiegłem do Kelsey. Przytuliła się do mnie mocno.
-Niall! Harry jest jakiś ponury...-łkała Kelsey. Biedaczka. Pomyślałem w głowie. Po tym zamknąłem się w pokoju. Sięgnąłem po gitarę i zacząłem grać. Kelsey to usłyszała, bo przyszła do mnie. Usiadła obok, a ja śpiewałem dla niej. Od razu uśmiechnęła się do mnie i na podziękowanie dała mi buziaka w policzek. Zeszła na dół, a ja jej na poduszkę w jej pokoju położyłem naszyjnik. Wyglądał tak:
Mi się podobał, ale nie wiem jak ona. Położyłem jej na poduszkę i pobiegłem do mojego pokoju. Chwilkę później, przyszła Kelsey. Patrzałem tam przez dziurkę od klucza. Była zadowolona, widziałem to. Na naszyjniku był liścik brzmiał tak -Od cichego wielbiciela. Dla Kelsey.- Chciałem do niej wejść, ale zatrzymał mnie Harry.
-Cześć. Nie idź do niej, bo muszę z nią pogadać. To ja do niej pójdę.- powiedział. Tylko z kiwnąłem głową i poszedł do niej. Słyszałem jak mówią do siebie.
-Och Harry! Dziękuję za prezent!- krzyknęła Kelsey.-Nie ma za co...-uśmiechnął się i wyszedł. tylko spojrzał na mnie ze zdziwieniem, a ja poszedłem do pokoju Kelsey. Uśmiechnęła się do mnie, tak jak, by wiedziała, że to ja jej dałem ten naszyjnik.
-Wyjdź Niall. Proszę.- prosiła.
-Dobra.- i wyszedłem. Na korytarzu zobaczyłem Harry'ego, który pokazuje żebym przyszedł.
<<Po co Harry!? Nie chce mi się do ciebie iść!>>
sobota, 23 marca 2013
Od Harry'ego - CD historii Kelsey
-Właśnie się żegnamy-wyjaśniła Kelsey.-Muszę z tobą pogadać, Harry...
-O czym?-zapytałem i przysiadłem się obok niej. Delikatnie ująłem jej dłoń.
-N-nie ważne.-wydusiła i wtuliła się w moje ramię. Poczułem jak jej łzy moczyły moją koszulę. Objąłem ją ramieniem.-Po prostu... Chciałam mieć pretekst, abyśmy zostali sami. Lubię przebywać w twoim towarzystwie.
-Też cię lubię.-odparłem. Próbowałem ją jakoś pocieszyć, ale nie przychodził mi do głowy żaden pomysł. W pewnej chwili przypomniałem sobie o czymś.-Wiesz co, Kelsey?
-Co?-zapytała. Uśmiechnąłem się do niej czule.
-Jutro przyjeżdżają moi przyjaciele. Pomyślałem sobie, że moglibyśmy zrobić jakąś imprezę, albo coś...
-Hmm... Czemu nie?-odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła.-Przydało by mi się trochę rozrywki.
-Fajnie-szepnąłem i wyszedłem. Chciałem wrócić do pokoju i zadzwonić do moich kolegów, ale zatrzymał mnie Niall.
-Czego ty ode mnie chcesz?-warknąłem. Straciłem cierpliwość do niego.
-Żebyś się od niej odczepił-odpowiedział.
-Mówiłem ci już, że Kelsey to tylko przyjaciółka!-krzyknąłem i zatrzasnąłem drzwi do swojego pokoju. Ten koleś zaczyna mnie wkurzać! Czy on nie rozumie, że nic nie czuję do Kelsey?! Chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do mojego najlepszego przyjaciela. Powiedziałem mu, że mogą przyjechać itd. Zmierzwiłem sobie włosy i zszedłem na dół po coś do picia. Wyjąłem z lodówki lemoniadę cytrynową i upiłem potężny łyk.
-Harry?-zabrzmiał głos za mną, przez co prawie się oblałem.
-Tak?-zapytałem, ocierając wierzchem dłoni mokre usta.
-Chciałam...-szepnęła Kelsey.
-Co chciałaś?
-Przeprosić...
-Za co?-zdziwiłem się.Spojrzała na mnie znacząco.
-No, tak ogółem...
-Nie rozumiem cię.-odparłem i poszedłem na górę.
-Czekaj!-zawołała za mną.
-Na co mam czekać?-zapytałem z ironią.-Na Niall'a? Żeby znowu mnie ochrzanił? Nie dzięki.-mruknąłem i poszedłem do swojego pokoju. Założyłem słuchawki i puściłem muzykę. Miałem tego wszystkiego dość. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Czego?-warknąłem. Drzwi otworzyły się z hukiem. Stał w nich nikt inny, jak Niall. Rzuciłem w niego poduszką i mruknąłem-Idź sobie.
-Nie.
-To czego chcesz?!
<<Niall? Czego chcesz?>>
Od Kelsey - CD historii Harry'ego
-Hmm... Może do stajni? Wyczyścimy konie.- zapytałam. Przez dłuższą chwilę zastanawiał się.
-No dobra.-odparł z niechęcią. Po tej pogawędce poszliśmy do stajni. Wyczyściliśmy wszystkie konie. Długo to trwało, ale gdy skończyliśmy, Harry odprowadził mnie do pokoju.
-To cześć, do kolacji.-powiedział. Nic nie mówiąc dałam mu całuska na pożegnanie i poszłam do pokoju. Gdy Harry odszedł, Niall wparował do mojego pokoju z kwiatami. Dał mi je i czekając uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuje, a za co te kwiaty?- pytałam patrząc mu prosto w piękne, niebieskie oczy. Przez chwile nic nie mówił, ale to się skończyło.
-No wiesz... Za to, że mnie tak lubisz i doceniasz. Ja też Cię lubię i to nawet bardzo. To pa!-powiedział i zszedł na dół. Poszłam za nim i podsłuchiwałam jak rozmawia z Harry'm.
-Odczep się od niej, dobra!? Ona jest moja!-krzyknął Niall prosto w twarz Hazzie. Przez chwilkę, dosłownie sekundę była cisza.
-Spoko! My się tylko przyjaźnimy.- powiedział widząc mnie na schodach. Odbiegłam zawstydzona. Harry pobiegł za mną. Pukał w drzwi, ale ja nie otwierałam.
-Kelsey! Otwórz proszę!- krzyczał. Niall słysząc to przybiegł od zaraz.
-Zostaw to mnie. Ja z nią pogadam, Harry.- powiedział i wzrokiem wskazał mu drzwi od Harry'ego pokoju. Harry poszedł sobie stamtąd.
-Kelsey otworzysz mi proszę!-błagał. Otworzyłam mu i zawstydzona położyłam się na łóżku.
-Co się stało?-dopytywał mnie.
-Nic po prostu nie lubię, jak nazywasz mnie swoją dziewczyną.- łkałam.
-Dobrze, już nie płacz. Już nie będę.-obiecywał. Przytulił mnie mocno i na przegnanie pocałował w policzek. Nagle wszedł Harry.
-Właśnie się żegnamy. I muszę z tobą pogadać, Harry.-powiedziałam.
<<Harry, a o czym?>>
Od Harry'ego
Obudził mnie dźwięk budzika. Niezadowolony zwlokłem się z łóżka i poszedłem się ubrać. Jednym gestem ułożyłem włosy i zszedłem na dół. Zastałem tam Kelsey. Udając, że jej nie zauważyłem sięgnąłem do lodówki po sok. Sącząc pomarańczowy napój przyglądałem się dziewczynie.
-Coś nie tak?-zapytała przerywając niezręczną ciszę.
-Nie, skąd..-odparłem i wstałem od stołu. Odłożyłem szklankę i miałem zamiar wyjść, kiedy Kells chwyciła mnie za ramię.
-Zostań.-poprosiła. W jej oczach zaszkliły łzy.
-Okay-odparłem i z powrotem usiadłem.- A czemu mam zostać?
-Nie lubię być sama...-wyznała-Chcesz coś do jedzenia?
-Sam sobie coś ugotuję.-odpowiedziałem. Spojrzała na mnie ze zdumieniem.
-To ty gotujesz?-zapytała nie kryjąc zaskoczenia.
-Mhm-mruknąłem i podszedłem do lodówki. Wyciągnąłem z niej mleko, wodę, dwa jajka i masło. Potem przeszukałem wszystkie szafki i znalazłem sól oraz mąkę.Przesiałem ją, dodałem jajka, mleko i sól. Zmiksowałem, przykryłem ściereczką i odstawiłem na 30 minut. Przed samym smażeniem dodałem do ciasta wodę w takiej ilości aby uzyskać odpowiednią konsystencję ciasta (około 1/2 szklanki). Usmażyłem naleśniki i podałem na stół.
-Viola, podano do stołu-powiedziałem ze śmiechem. Kelsey również się zaśmiała. Kiedy to robiła, na policzka pojawiały się jej śliczne dołeczki. Zasiedliśmy do posiłku. Po chwili dołączyli do nas Liam i Niall. Ten drugi najwyraźniej był zazdrosny. No cóż... Nie wnikam. Po skończonym posiłku pozmywałem naczynia i poszedłem do siebie. <Znowu> Poprawiłem grzywkę, ubrałem kurtkę i wyszedłem na dwór. Po drodze spotkałem Kells.
-Hay, nie miałabyś może ochoty się przejść?-zapytałem i uśmiechnąłem się zawadiacko.
-Okay, ale zdejmij tą czapkę-zaśmiała się.
-A co ci się w niej nie podoba?-spytałem i i również zachichotałem. Spojrzałem na lustro wiszące w przedsionku. Fakt, czapka nie codzienna, ale...
Pomogłem założyć Kelsey kurtkę <cały czas pod czujnym okiem Niall'a> i wyszliśmy. Chłodne podmuchy wiatru odgarniały z jej twarzy niesforne kosmyki włosów. Szliśmy wesoło gawędząc, kiedy wpadliśmy na Niall'a.
-Cześć!-przywitałem się. Posłał mi wrogie spojrzenie. Gdyby można było zabijać wzrokiem, prawdopodobnie leżałbym martwy. Kelsey uśmiechnęła się pogodnie.
-Niall! Co ty tu robisz?-zapytała.
-Chodzę.-odparł chłodno-Ah, Harry?
-Tak?
-Zużyłem ci cały żel do włosów.-powiedział i sobie poszedł. Odprowadzałem go wzrokiem.
-To gdzie teraz?-spytałem.
<<Kelsey? Gdzie teraz?>>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
