sobota, 23 marca 2013

Od Harry'ego



Obudził mnie dźwięk budzika. Niezadowolony zwlokłem się z łóżka i poszedłem się ubrać. Jednym gestem ułożyłem włosy i zszedłem na dół. Zastałem tam Kelsey. Udając, że jej nie zauważyłem sięgnąłem do lodówki po sok. Sącząc pomarańczowy napój przyglądałem się dziewczynie.
-Coś nie tak?-zapytała przerywając niezręczną ciszę.
-Nie, skąd..-odparłem i wstałem od stołu. Odłożyłem szklankę i miałem zamiar wyjść, kiedy Kells chwyciła mnie za ramię.
-Zostań.-poprosiła. W jej oczach zaszkliły łzy.
-Okay-odparłem i z powrotem usiadłem.- A czemu mam zostać?
-Nie lubię być sama...-wyznała-Chcesz coś do jedzenia?
-Sam sobie coś ugotuję.-odpowiedziałem. Spojrzała na mnie ze zdumieniem.
-To ty gotujesz?-zapytała nie kryjąc zaskoczenia.
-Mhm-mruknąłem i podszedłem do lodówki. Wyciągnąłem z niej mleko, wodę, dwa jajka i masło. Potem przeszukałem wszystkie szafki i znalazłem sól oraz mąkę.Przesiałem ją, dodałem jajka, mleko i sól. Zmiksowałem, przykryłem ściereczką i odstawiłem na 30 minut. Przed samym smażeniem dodałem do ciasta wodę w takiej ilości aby uzyskać odpowiednią konsystencję ciasta (około 1/2 szklanki). Usmażyłem naleśniki i podałem na stół.
-Viola, podano do stołu-powiedziałem ze śmiechem. Kelsey również się zaśmiała. Kiedy to robiła, na policzka pojawiały się jej śliczne dołeczki. Zasiedliśmy do posiłku. Po chwili dołączyli do nas Liam i Niall. Ten drugi najwyraźniej był zazdrosny. No cóż... Nie wnikam. Po skończonym posiłku pozmywałem naczynia i poszedłem do siebie. <Znowu> Poprawiłem grzywkę, ubrałem kurtkę i wyszedłem na dwór. Po drodze spotkałem Kells.
-Hay, nie miałabyś może ochoty się przejść?-zapytałem i uśmiechnąłem się zawadiacko.
-Okay, ale zdejmij tą czapkę-zaśmiała się.
-A co ci się w niej nie podoba?-spytałem i i również zachichotałem. Spojrzałem na lustro wiszące w przedsionku. Fakt, czapka nie codzienna, ale...


Pomogłem założyć Kelsey kurtkę <cały czas pod czujnym okiem Niall'a> i wyszliśmy. Chłodne podmuchy wiatru odgarniały z jej twarzy niesforne kosmyki włosów. Szliśmy wesoło gawędząc, kiedy wpadliśmy na Niall'a.
-Cześć!-przywitałem się. Posłał mi wrogie spojrzenie. Gdyby można było zabijać wzrokiem, prawdopodobnie leżałbym martwy. Kelsey uśmiechnęła się pogodnie.
-Niall! Co ty tu robisz?-zapytała.
-Chodzę.-odparł chłodno-Ah, Harry?
-Tak?
-Zużyłem ci cały żel do włosów.-powiedział i sobie poszedł. Odprowadzałem go wzrokiem.
-To gdzie teraz?-spytałem.

<<Kelsey? Gdzie teraz?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz