-Cześć, chłopcy. - przywitała się. - O czym rozmawiacie?
-O niczym.- mruknąłem. Spojrzałem lodowatym wzrokiem na Louis'a i odwróciłem się napięcie.
-O czym?- powtórzyła pytanie. Chciałem ją szarpnąć, ale powstrzymałem się. Poszedłem powolnym krokiem do dworku, myśląc, że El za mną pobiegnie. Nie pobiegła.
-Co!- krzyknąłem, gdy ktoś mnie szturchnął za plecami.
-Przepraszam, że przeszkadzam.- powiedział znajomy głos. Odwróciłem się. Za mną stała Kelsey. Przytuliłem ją, ale ona mnie odepchnęła.
-Co.- powiedziałem patrząc w jej oczy.
-Ciężko jest mi o tym mówić, ale...
-Co?- przerwałem jej bezczelnie. Zawstydziłem się.
-No twoja babcia... Umarła na raka serca.- odparła. Czułem jak łzy napływają mi do oczu, ale mrugnąłem i to zniknęło.
-A co mnie to obchodzi!- warknąłem i odbiegłem.
-Zayn! To twoja babcia!- powiedziała Kells.
-Ona zawsze była dla mnie okrutna i nie miła!- krzyknąłem popychając ją na drzwi. Uderzyła głową o klamkę i zamdlała.
-Co się stało?!- zawołała Emily wchodząc do dworku.
-Y...Nic!- krzyknąłem i odwróciłem się.
-Wytłumacz się! Już!- powiedziała zdenerwowana Em.
<<Emily, nie będę Ci się z niczego tłumaczył! Dokończ!>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz