-Bo widzisz... W weekend mam się opiekować chrześniaczką. Czy... Chciałabyś iść tam ze mną?
-Okay. - uśmiechnęła się szeroko. Wstałem i poszedłem do stajni wyczyścić konie. Kiedy wychodziłem z boksu Silencia wpadłem na Emily.
-Cześć. - przywitała się z uśmiechem.
-Cześć. - odparłem i zmierzałem w kierunku wyjścia.
-Wiesz co? - ciągnęła.
-Nie wiem. - odpowiedziałem ze spokojem i ruszyłem w kierunku dworku. Najwyraźniej chciała coś dodać, ale przyspieszyłem kroku. Kiedy tylko przekroczyłem próg domu, zdjąłem buty i odwiesiłem płaszcz na wieszak. Poszedłem do swojego pokoju i gdy tylko położyłem się na łóżku, usnąłem.
~Następnego dnia >sobota<~
Wstałem wczesnym rankiem. Szybko wziąłem prysznic i zszedłem na dół. Zastałem tam Kelsey smarującą tosty.
- Hej, kochanie. - przywitałem się. - Gotowa?
- Prawie. - odparła z uśmiechem. - A ty?
- Tak. -odpowiedziałem. Wziąłem torbę i poszedłem do stajni. Oporządziłem Silencio i poczekałem na Kells. Ruszyliśmy spokojnym kłusem. Po chwili przeszliśmy w galop.
- Tak. -odpowiedziałem. Wziąłem torbę i poszedłem do stajni. Oporządziłem Silencio i poczekałem na Kells. Ruszyliśmy spokojnym kłusem. Po chwili przeszliśmy w galop.
~2 godz. później~
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Kelsey powiedziała:
<<Kelsey, co powiedziałaś? :3 >>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz