-Oh... Harry! Jak tu pięknie!- krzyknęła Kelsey, kiedy dotarliśmy na miejsce. Rzuciła mi się na szyję i pocałowała namiętnie.-Harry...
-Tak?
-Kochasz mnie?
-Nie.-odparłem. Spojrzała na mnie osłupiała.
-Uważasz, że jestem ładna?
-Nie.-powtórzyłem zdecydowanym tonem.
-Tęskniłbyś, gdybym wyjechała?-spytała z rozpaczą w głosie.
-Nie.-powtórzyłem. Kiedy po jej policzku spłynęła łza i odwróciła się, aby odejść chwyciłem ją za nadgarstek i spojrzałem głęboko w oczy.
-Nie kocham cię, tylko ubóstwiam. Nie jesteś ładna, tylko piękna. Nie tęskniłbym za tobą, tylko umarłbym z tęsknoty.-wyszeptałem.
-Harry...To...Najwspanialsze słowa jakie słyszałam...-powiedziała przez łzy. Przerzuciłem ją sobie przez ramię jak worek ziemniaków i zaniosłem do dworku. Cały czas wrzeszczała na mnie, żebym ją postawił.
-Puść mnie, słyszysz?! Mówię, żebyś mnie postawił!!!-krzyczała. Szedłem nie zwracając na nią najmniejszej uwagi. Dopiero, kiedy wszedłem do środka postawiłem ją i poszedłem zrobić herbatę. Kiedy poszedłem do pokoju wypoczynkowego, Kelsey już tam była i przeglądała płyty z filmami.
-Chcesz coś obejrzeć?-zapytała.
-Okay.-odpowiedziałem łyk.-Może jakiś horror?
-Przecież wiesz, że nie lubię horrorów.-mruknęła.
-O to mi chodzi.-zaśmiałem się i objąłem ją ramieniem. Uśmiechnęła się.
-Okay...-zgodziła się.-Ale ja wybieram!
-Dobra.
-Niech będzie... Krwawa Mary.-powiedziała z błyskiem w oku. Odpaliłem film i poszedłem po popcorn. Kiedy usiadłem na sofie, Kelsey położyła mi głowę na ramieniu. W pewnym momencie Kells pisnęła i zakryła twarz dłońmi.
-Boisz się?-zapytałem z ironią.
-N-nie...-przekonywała mnie. Zaśmiałem się cicho.
~~~Tego samego dnia wieczorem~~~
<<Kelsey, dokończ>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz